Już na pierwszy rzut oka widać, że ciecierzyca była mielona w blenderze (da się? da), który przeszedł dzięki temu chrzest bojowy, ale nie w pełni wykonał swoje zadanie (był już wrzący, a ja dopiero teraz doczytałam w internetach, że maszynka do mięsa jest lepsza). Mimo wszystko efekt smakowo jest zadowalający, choć wymaga jeszcze ulepszenia.
Składniki:
- 300 g suchej ciecierzycy, namoczonej przez noc w zimnej wodzie (spokojnie może się moczyć dłużej + naczynie musi być większe, ciecierzyca pęcznieje)
- 1 mała cebulka
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki drobno posiekanej pietruszki oraz sól i pieprz do smaku.
Ciecierzycę odcedzamy, dodajemy cebulkę, czosnek, pietruszkę i przyprawiamy. Ja byłam oszczędna w przyprawach i stanowczo dodam ich dużo więcej następnym razem, aby falafele miały wyraźniejszy smak. Po „dokładnym” zmieleniu, wrzucałam ściśnięte kulki z masy na rozgrzany tłuszcz do głębokiego smażenia. Nie rozsypywały się
0 komentarze